sobota, 31 sierpnia 2019
Wczuwam się w święta
Mama wróciła wsamraz na obiad. Ziemniaki były wstrętne, więc na jutro kupiłam frytki z Biedronki. Mama nakupowała ziemi, bo chce sadzić jakieś iglaki. W południe Oli zachciało się winogron z Biedry, więc zmusiła mnie żebyśmy poszły. Do Antka też po leki. Musiałam też kupić krem z Ziaji, bo mi zamówili. Zaklepałam termin do Optegry na badanie przedoperacyjne. Kasę pożyczę od Piotrka. W bibliotece zamówiłam książki świąteczne. Na fb reklamy tegorocznych. Dopiero z Wyd. Kobiecego. Jeszcze Filia, Znak, Czwarta Strona, Edipresse, Prószyński, Replika, Novae Res, Burda Książki, może W.A.B.
piątek, 30 sierpnia 2019
Smęty
Dużo pisałam o emeryturze. O dziwo nie boję się odstawienia życia zwodowego. Żyje się dalej, ale inaczej. Wolniej, pielęgnuje się pewne rytuały. Myślę, że znajdę swój port na ostatnie lata. Wiem też, że nim przejdę na emeryturę podniosą wiek emerytalny. Że Ola już dawno będzie na emeryturze, a ja jeszcze w pracy. I że mama tego nie dożyje. No dobra zmiana tematu. Mama u babci, cały dzień chodziłam z psami, bo Ola miała tysiąc wymówek. Liczyłam na Olę, że pójdziemy do apteki, ale się zawiodłam. Ola po pracy tylko siedzi w fotelu. Ale dużo gada. Teraz też machnęła na mnie ręką. To boli. I tak właśnie będzie: będę wytrenowana w połykaniu smutku, żalu, rozgoryczenia. Przeczytałam "Nie miłość z Tobą i bez Ciebie. Beznadziejna książka. Socha dobre pisze tylko komedie. Teraz zaczęłam "Owoce miłości" z serii Rok na Kwiatowej. Podoba mi się, odżyłam po smętach Sochy.
czwartek, 29 sierpnia 2019
Starość
"Nie ma teraźniejszości bez jutra i bez wczoraj"- to myśli Cecyli z "Nie miłości z Tobą i bez Ciebie", gdy odwiedziła Klarysę. Ta staruszka spowodowała wypadek, przez który Cecylia porusza się na wózku. Klarysa nie sili się na uprzejmość. Jest staruszką, która nie ma już nic do stracenia. Czy ja będę taka sama? Jeśli prawdą jest, że Eda wystąpi przeciwko mnie, to obudzę się i stanę się czujna. Wczoraj na przystanku pomyślałam, że dobrze jest się poddać i zamieszkać w Trzebini. I oddać to mieszkanie młodym. Starość, zmęczenie, deformujące się ciało i umysł, bezradność, to coś nieuchronnego. W tej książce Socha wspomina nagle pojawiające się halluksy jako oznakę nieporadności. Czy ja jak mama będę je uwzględniać przy zakupie butów? Trochę boję się starości. Tylko kiedy to będzie tak naprawdę? Czy jak przeczytał mi tata z autobiografi Jerzego Sthura: mam 70 lat i przymierzam się do starości! Co by nie było trzeba żyć!
wtorek, 27 sierpnia 2019
Emeryckie fakty już dziś
Całe niezadowolenie z przyszłości bierze się z niechęci do wyprowadzki z Krakowa i niechęci do mieszkania z zstępnymi Piotrka i Edy. A skoro przeczuwam jak to się skończy, albo raczej wizualizuję swoje obawy, to zwyczajnie mogę się nie godzić na takie zmiany. I jeszcze jedno emerytury będą tak niskie, że nie ma możliwości abyśmy nie pracowały. Jeśli się kiedyś uda, to na emeryturze pójdę do kantoru sieciowego. Praca z ludźmi, w święta i dni wolne, a że tak powiem na powierzchni!
Moja decyzja
Powiedziałam dziewczynom, że nie zrobię operacji oczu. Do okulisty na Galla pójdzie mama, Ola jutro podmieni karty. Nawet jeśli ta operacja by się przydała, to nie zgadzam się na nowy kredyt. No i nie chcę mieć szybciej plusów. Lubię być zasłonięta okularami. Z nowymi szkłami nie ma pośpiechu, wystarcza mi te 60%, które widzę. Może w październiku zrobię te okulary? Ale nie jestem przekonana. Byłam u ortopedy. Biodra olał, bo nie bolą. Kostka była złamana. Jeszcze 3 miesiące może boleć, ale nic nie zrobią. Idę na usg i znów do ortopedy. Mama oczywiście nie umie rozmawiać. Z nią jest przekrzykiwanie. Myślała, że zaoszczędzi moim kosztem. Nawet 9 par okularów z roku na rok nie da wartości kredytu! Podejrzałam zakończenie "Nie miłości", więc teraz dopiero mam smaka na tą książkę. Ciekawi mnie proces powrotu do siebie Cecylii i Wiktora.
poniedziałek, 26 sierpnia 2019
Aktualności
Mam grafik na wrzesień. Przez 3 tygodnie jestem w skarbcu, 11 nocek, co oznacza, że w październiku będzie dobra pensja. Mama nie chce jechać na Wigilię do Piotrka i Edy. Zobaczymy. Pożyczyłam Asi "Ściganego". Mama była na Borsuczej i pożyczyła sobie 4 książki Nory Roberts. Odebrała też mi "Owoce miłości" z Gołaśki.
Czytam "Nie miłość z Tobą i bez Ciebie". Jakoś to zmęczę. Natasza Socha dobre pisze tylko komedie. Na Legimi "Lato wśród wydm". W pracy jeden z bilonowych walczy z nowotworem. To emeryt od roku czy dwóch. I tak pomyślałam, że nie warto niczego odkładać na emeryturę, bo można nie zdążyć. Dlatego pomyślałam, że przeczytam wszystkie moje książki. Ale teraz w domu, to w sumie, nie wiem kiedy!
Czytam "Nie miłość z Tobą i bez Ciebie". Jakoś to zmęczę. Natasza Socha dobre pisze tylko komedie. Na Legimi "Lato wśród wydm". W pracy jeden z bilonowych walczy z nowotworem. To emeryt od roku czy dwóch. I tak pomyślałam, że nie warto niczego odkładać na emeryturę, bo można nie zdążyć. Dlatego pomyślałam, że przeczytam wszystkie moje książki. Ale teraz w domu, to w sumie, nie wiem kiedy!
niedziela, 25 sierpnia 2019
Jedna z planet
Chciałabym jeszcze o mamie. Napisałam do Bożenki, że odkryłam fakt, że mama nie jest już wszechświatem tylko jedną z planet. Mam wrażenie, że idę do przodu, a mama zostaje gdzieś w tyle. Kojarzy mi się z domem, obowiązkami domowymi. I po raz pierwszy na myśl o samotności, przyszło: i co z tego, żyć i tak trzeba. Chciałabym zapamiętać mamę jako kobietę silną, ale radosną. Taką jaka była w Rhemie. Pełną nadziei.
Emocje są najważniejsze!
Spaliłam paluszki kminkowe. Szkoda, bo w sumie cieszyłam się na nie. Ale pod wpływem Oli zaczęłam odkurzać i tak wyszło. Zaraz mama przyjedzie z kiosku. Obiad od wczoraj, makaron wstążki z kurczakiem, szpinakiem, serem i śmietaną 30%. ... No i po obiedzie. Posprzątane. Odpoczywamy. Miałam lęki, że Piotrek umrze albo się rozchoruje i zostanę z długami firmy. Boże gdybym miała się martwić każdego dnia, byłabym strzępem człowieka. W chwilach lęku o życie bez mamy, przypominają mi się jej słowa, że będziemy miały dwie pensje na życie. Bo mam takie wrażenie, że moja więź z mamą poluzowała się. Czy jej ufam? Tak, ale nie zwierzam się jej. Jest tylko moją mamą, a nie przyjaciółką. Nabrałam do niej dystansu. Wiem, że umiem żyć bez niej. Moja mama była kiedyś jak Baranek z "Trzymaj się Mańka". Była pełna radości. Teraz jest zrzędliwa. To była ważna książka. Można być okropnym na starość, a można być pozytywnie nastawionym do życia. Przeczytałam "Wierność jest trudna". Sama autorka się podsumowała: jak w "Modzie na sukces". I nie chodzi mi, że każdy z każdym. Tylko o to, że ciągnie się ta książka i dziwnie zatrzymuje na kadrach-szczegółach jak gdyby miały one znaczenie. Odkryłam, że mam problem z książkami Przybyłek. One są o niczym. Nie pamiętam szczegółów z serii Takie rzeczy tylko z mężem. Nie zostaje po tych książkach żadna emocja.
czwartek, 22 sierpnia 2019
Gdy nie ma mamy
Tak a propo tych zmian, rozważałam dzisiaj czy iść do Biedronki. Zapytałam Izę i powiedziała mi, że to jest praca ciężka psychicznie. To już był ważny argument. Ale dopiero, gdy uświadomiłam sobie, że z dodatkiem za skarbiec zarabiam tyle, co Ola, to zdecydowałam, że zostaję. Ile jeszcze będzie takich rozważań? Mama u babci. Tzn, że teraz mam tak: jak ty to wszystko ogarniasz? A kto powiedział, że ogarniam? Ja się codziennie modlę, żeby dotrwać do wieczora. Hasła reklamowe Nestbanku: to wielka wartość kiedy inni mogą na ciebie liczyć. W rodzinie liczy się każda złotówka, tak było, jest i będzie! "Wierność jest trudna" to dziwna książka. Męczy mnie. Akcji nie ma. Dziwne, chwilowe zatrzymywanie się na opisach nieistotnych szczegółów.
środa, 21 sierpnia 2019
Osiągnięcia
Cytat ze "Szcześcia na wyciągnięcie ręki": nie możesz podchodzić do swojego życia osobistego jak do pracy (osiągnięć) i oceniać go w kategoriach profesjonaluzmu bądź jego braku. To tak nie działa. W grę wchodzą emocje i uczucia, powinnaś się nimi kierować. I moim zdaniem właśnie to robisz. Może to cię tak przeraża". I tu chyba jest klu mojego problemu. Podchodzę do życia prywatnego jako do osiągnięć. A tymczasem to proces, suma reakcji na wydarzenia. Może osiągnięciem jest stała praca? Może osiągnięciem jest radzenie sobie z chorobą? Może osiągnięciem są dobre relacje rodzinne? Może osiągnięciem jest pokonywanie kryzysu wieku średniego bez rzucania się na szaleńcze zmiany?
poniedziałek, 19 sierpnia 2019
Nawarzyłam piwa
Dzisiaj w pracy dumałam jak wybrnę z tej Poczty Polskiej jeśli się odezwą w odpowiedzi na ofertę w rekrutacji spontanicznej. Każdego miesiąca straciłbym od 300- 600 zł. To dużo.
Na innej chmurze
Gadałam sobie z tatą o polityce. To mądry człowiek. On rozumie te ruchy, procesy. Widzi interesy krajów. Ja tego nie rozumiem. Chciałabym móc jak najdłużej z nim rozmawiać. Szkoda, że ta mądrość nie przełożyła się na inteligencje emocjonalną. I tak go poniekąd podziwiam: za siłę by żyć, gdy jest się przegranym. I za opanowanie. Ja bym nie zdzierżyła życia z dziewczynami bez prawa głosu. Dzisiaj wiem jedno, nie spotkam się z nim po drugiej stronie. Bo on będzie na innej chmurze. Tej z rodzicami. To są jego bliscy, których kochał.
niedziela, 18 sierpnia 2019
Stare jest dobre!
Napisałam do Roberta. O urlopie, oszczędzaniu i o niechęci do brania kredytu na oczy. I że z -7 da się żyć. Nie chcę tej operacji. Chciałabym nowe okulary. Te, które mam są brzydkie i za duże. Może mama zgodzi się żeby wstawić szkła do starych oprawek?
sobota, 17 sierpnia 2019
O Robercie
Zaczęłam tego maila do Roberta, ale w sumie nie mam do niego o czym pisać, więc skasowałam go w połowie. Tymbardziej, że nie wiem czy jego słowa o radości z każdego gestu czy słowa nie były tylko by mnie zdobyć. Nawet jeśli, to mnie to dzisiaj nie boli. Trochę nawet cieszy, że musiał się wysilić.
Historie
Cytaty ze "Szcześcia na wyciągnięcie ręki": "wojna zmieniła wszystko, zniszczyła rodzinę. Dla Heleny takim doświadczeniem granicznym stała się choroba. Wywołała w niej podobny strach i poczucie niesprawiedliwości. Jej jednak udało się ocalić życie i zacząć wszystko od nowa." Gdy przeczytałam te słowa zastanowiłam się czy odejście mamy zmieni wszystko? I doszłam do wniosku, że będziemy z Olą żyć tak, jak dotychczas. Każda z nas nauczy się być sama w domu. A jeśli utracę Olę to będę musiała zacząć od nowa. Tak jak w każdej pracy, jak na studiach, z pierwszym kredytem, z chorobą. Inny cytat: "niektóre opowieści nie mają końca, a historie nie znajdują wyjaśnienia". Pomyślałam o małżeństwie moich rodziców. To historia beznadziejna. Wyjaśnienie jest proste: kobieta uniezależniła się od męża alkoholika, a on nie umie zachować się jak mężczyzna z klasą. Jest sobotnie popołudnie, po zupie pieczarkowej i gorącym serniku. Psy śpią zmęczone po przedpołudniowym spacerze. Odpoczywam po pracy. Mam ochotę napisać do Roberta.
piątek, 16 sierpnia 2019
Piątek po pracy
Byłam w banku w sprawie kredytu na mieszkania, ale ponieważ było zamknięte, to zadzwoniłam i złożyłam polecenie oddzwonienia w sprawie wniosku. Mama pojechała do babci, ale ma wrócić jeszcze dzisiaj. W pracy intensywnie, z przerwą na święto gorzej niż ciągiem. Wczoraj byłyśmy na Rynku. Przypomniało mi się, jaka byłam zmachana, jak przedarłam się przez ludzi do kantoru. Jadłyśmy w foodtrackach po kręconym ciasteczku z lodami i nuttelą. Ola z białą czekoladą i pistacjami. Jeśli chodzi o książki to "Siostrę burzy" przerzucam na legimi, a sama biorę się za "Wierność jest nudna".
czwartek, 15 sierpnia 2019
Dzięki komu
Mam lęki. Ciężko mi. Przeczytałam na fb tekst, że ktoś miał plany na dany dzień, a nie dożył do jego końca. Czy przyjdzie taki dzień, gdy nie będę się bała umierania, utraty bliskich? Jestem tak bardzo zależna od swoich bliskich. I dobrze, bo gdybym nie była, nie byłoby sensu żyć! Żyjemy dla siebie i swoich bliskich. Dzięki nim.
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
Uroda jak woda
Po pracy, przed zabiegami. W pracy zasypiałam, bo przez całą noc fantazjowałam o Rafale S. Ale on jest żonaty, więc gdy zobaczyłam obronczkę, to już koniec fantazji. Usadziłam za to innego konwojenta Juliana, podstarzałego erotomówcę. Obraził się i milczy. I dobrze. Ale w moich fantazjach odkryłam, że chciałabym spróbować i zamieszkać z moim mężczyzną. Nawet bez ślubu. Gdy Rafał okazał się zajęty, oceniałam innych konwojentów pod kątem atrakcyjności. Ale nawet gdyby, to ja nie mam szans u żadnego mężczyzny. Pomyślałam, że to tak jak w tej piosence, że uroda jest jak woda. Ale czy ja byłam kiedykolwiek ładna?
niedziela, 11 sierpnia 2019
Być kobietą
Dzisiaj w majakach bezlekowych śniło mi się, że jestem w związku z Michałem i zachodzę w ciążę. Byłam przerażona. Obudziłam się. Teraz chodzi mi po głowie Łukasz G. Ale świadomość brzydoty mojego ciała, niskie libido, wręcz strach przed seksem odbierają mi przyjemność fantazjowania. Chciałoby się stworzyć porozumienie z takim społecznikiem jak Łukasz. Nie jest mi dane. Ciągle jest we mnie nadzieja, że gdzieś tam, kiedyś spotkam jeszcze mężczyznę dla mnie. I dobrze, bo tzn, że gdzieś tam jeszcze jestem prawdziwą kobietą.
Po co mi książki?
Komentarz na fb do zdjęcia człowieka otoczonego książkami: z każdą książką jestem w innym miejscu i przeżywam coś innego. Teraz na Legimi wciągnęła mnie kontynuacja losów sióstr Werde, czyli "Szczęście na wyciągnięcie ręki". Przed samobójstwem uchronił mnie też żal, że nie poznałabym już żadnej historii. Czytanie, bliscy i pragnienie zbawienia trzyma mnie przy życiu.
Kupno i ofiarowanie
Na fb pisało, że było święto długoletniej przyjaźni. Podziękowałam Monice i Bożence za wspólne lata. Hasło z reklamy: odwaga nie jest brakiem lęku. Odniosłam to do siebie. Do każdego dnia życia z chorobą. Tak boję się tego, co może się stać. Ale każdego dnia wstaję i robię swoje. Nie, nie wtedy, gdy wyszłam ze szpitala i dzięki mądrości mamy wyszłam na prostą. Tylko teraz, gdy walczę z lękami. A wczorajsze hasło o sile płynącej ze słabości musiałam zapisać, bo to kolejna książka z takim hasłem. W "Drogach wolności" babka Emilia namawiała wnuczki by w słabość obrócić w siłę. Bożenka przesłała filmik na messengerze z piosenką: przyjaźni się nie kupuje, tylko się ofiaruje. Ja swoją z Moniką kupiłam Avonem. A ona i Bożenka mi coś ofiarowały: swoją uwagę. Tak więc, w jaki sposób słabość lęków obrócić w siłę? Przez znieczulenie!
sobota, 10 sierpnia 2019
Mój szok
Zdecydowałam się na "Siostrę burzy". Ally przeżywa szok po śmierci Pa Salta. W pewnym momencie zauważa, że to już drugi dzień na ziemi, na której nie ma już jej ukochanego ojca. Pomyślałam, że ja też będę bez mamy. I nagle pomyślałam, że prawdziwa tragedia będzie jeśli zostaniemy same i przeżyję Olę. I po chwili przyszła taka myśl, że znajdę wtedy powód do życia. Czy ja już okrzepłam? Czy pogodziłam się z tym, co nieuniknione, co czuję, że się wydarzy? To dobrze, bo na początku bardzo się tego bałam. Wszystko można pokonać. Jak mówi mama: nie wszystko można do końca zrozumieć, ale wszystko można do końca przeżyć!
Niedosyt poksiążkowy
Wczoraj było Święto Miłośników Czytania Książek. Jakieś 2 godziny temu skończyłam "Zawieruchę". Zaczęłam 2 książki i jakoś mi nie idą. Mama pojechała do Golkowic, bo p. Wiesia zaprosiła ją do Oli na kawę. Ola u siebie. Ogi i Pipin śpią. Nudzi mi się. Co by tu robić? Sprzątać mi się nie chce, więc niech umilką wyrzuty sumienia.
piątek, 9 sierpnia 2019
Kobieta zmienną jest
Dzisiaj wycofałam się z tego niechodzenia do skarbca zwalając na operację babci. Zależy mi na pieniądzach, swobodzie skarbników. Zrobiło mi się żal, że będę uziemiona na sortowni. Pewnego ranka w pracy naszło mnie żeby kontynuować pisanie książek. Ale po powrocie do domu i zanurzeniu się w "Zawierusze" stwierdziłam, że wolę czytać. Dzisiaj w autobusie doszłam do wniosku, że śledzenie fb też jest pożyteczne i relaksujące. Dzisiaj na zabiegach udało mi się rehabilitować krio i prądami kostkę zamiast biodra. Może uda mi się iść na rehabilitację w piątek za tydzień, bo w karcie nie wykreślili za wczorajszą nieobecność. Mam jakiś odcisk czy odparzenie na pięcie i utykam.
czwartek, 8 sierpnia 2019
Emocje po pracy
Dzisiaj nie poszłam na zabiegi. Wykręciłam się ze skarbca na 6 miesięcy tłumacząc się oczami, a tak naprawdę wściekłam się na skarbników. Robić i być krytykowanym, to mogą mnie cmoknąć. W ciągu najbliższych 5 lat na emerytury przejdzie kolejne 7 osób. Albo Solid padnie albo wprowadzą 12-tki i okroją normatyw osobowy zmian.
wtorek, 6 sierpnia 2019
Gdy nie ma mamy, jest prawdziwe życie
Czytałam w pracy ebook "Na strunach światła". Zatrzymałam się na cytatach, które wydały mi się adekwatne do mojej sytuacji. "Chciał kiedyś też taki być. Mieć energię i pasję. Tymczasem dopiero zbliżał się do 30-tki, a już czuł, że czasem nie chce mu się z łóżka wstać." Właśnie tak mam, gdy jest mama. Gdy wyjeżdża żyję inaczej. Aktywniej. "Są takie miłości, które na dobre niszczą w człowieku chęć do nawiązywania romantycznych znajomości." Przez chwilę myślałam, że nie szukam partnera przez swoje poprzednie związki. Ale to nieprawda. Nie chcę utracić statusu quo. "Być może właśnie spotkała tak zwaną bratnią duszę, kogoś niezwykle cennego. Kto nie czerpie energii z niej, lecz ją także daje." Dla mnie tą bratnią duszą jest Ola w wersji bez mamy. Jeśli przeżyję Olę i przyjdzie mi zamieszkać z Edą, muszę wtedy pomyśleć, że "właściwie nie mam już nic do stracenia. Człowiek w pewnym momencie swojego życia dochodzi właśnie do takiego wniosku. Że nie ma co się bać." Z kolei na wszelkie ataki paniki trzeba sobie powiedzieć: dość. "Przede wszystkim nie smucić się na zapas. Radzić sobie z kłopotami w prawdziwym życiu, nie w wyobraźni." Dzisiaj szłam na rano. Wstałam o 3, bo Ola wymyśliła, że pójdę z psami. Więc poszłam. Ale ona i tak z nimi wyszła, bo obawiała się, że nie wytrzymają. W pracy obrażona Agnieszka o podpisywanie nieprzeliczonych paczek. Była zła, bo musiała sama je przeopaskować. Leń śmierdzący, tylko by siedziała przy komputerze. Po pracy już w stresie do domu, bo psy. Później na rehabilitację biodra. Prądy dałam na kostkę, bo fizykoterapeuta wychodzi i zostaję sama. Później, z Olą zupa ugotowana przez mamę, z mrożonki chińskiej. Pyszna. Odpoczynek. O 16:40 z psami. Poszłyśmy do Biedronki na Nowosądecką po składniki na naleśniki luksusowe. Czyli z serkiem mascarpone, owocami i czekoladą. Teraz po naleśnikach, posprzątane i robię nic.
poniedziałek, 5 sierpnia 2019
Skurczony świat
Pisanie z Bożenką na Messengerze uświadomiło mi, że oboje naszych rodziców jest skłóconych ze swoją rodziną. Są niepokorni, dumni. Z kolei telefon od p.Wiesi w czasie urlopu na Chorwacji przypomniał mi, że tak naprawdę jesteśmy w tym Krakowie sami. Nie mamy nikogo, tylko siebie. Świat skurczony do jednego mieszkania. Oni to wrogowie, którzy chcą zburzyć nasz ład. Bo dla nas liczy się tylko przetrwanie. Jak u każdego z rozbitej rodziny. Godzina m i późniejsze życie to w mojej psychice próba przetrwania. A tymczasem życie będzie płynęło. Będzie zupełnie normalnie, tak jak teraz, gdy mama jest u babci, a Ola idzie z Ogim i Pipciem na łąkę i spacer. A ja leżę, czytam, komórkuję i piszę ten post.
niedziela, 4 sierpnia 2019
W chwili paniki
Boję się życia bez mamy. Boję się życia z Edą. W takich chwilach, paniki, wolałabym zasnąć i się nie obudzić, żeby nie musieć tego pokonywać.
Liść, który osiadł, przyczepiony
Bartek z książki "Na strunach światła" uświadamia sobie, że chce być wolny, zmienny, spontaniczny. Być jak liść niesiony na wietrze. Nic nie mieć, by nic nie stracić. A ja mam i wiem, że to stracę. Zostaną mi tylko wspomnienia takich chwil jak ta, gdy w niedzielne popołudnie mogłam sobie poczytać. Mama wróciła do kiosku, a Ogi uprosił u Oli spacer. Mama chciała żebym przełożyła ciasto kremem, ale nie chcę tego robić, bo kiedyś mi już nie wyszło.
sobota, 3 sierpnia 2019
Lęki, dola życia i akceptacja domizmu
Mam teraz lęki. Boję się życia bez mamy. Nie wiem jak my się z Olą zoorganizujemy. Boję się życia bez Oli. Boję się tego, że mogłabym nie być akceptowana przez Edę. Ola mówi, że ona nie zamieszka z Edą, ale ja czuję inaczej. Ciężko mi. Ale w sumie Ola ma rację, ona nie zamieszka z Edą, tylko ja. Dola życia- przeżyć to życie prawdziwie, poczuć jego smród, gówniany smak życia bo drugiego nie będzie! To takie uczucie, że powoli zaczynam się cieszyć z tego życia. Wszystko jest na miejscu. Wszystko mnie w tym życiu spotkało. Cieszę się nawet z tego, obecnego kształtu życia. Ten etap to domizm. Życie w domu, z rodziną i dla rodziny. Z poświęceniem i zrozumieniem dla naszych cech, osobowości itd.
czwartek, 1 sierpnia 2019
Noc po popołudniówce
Na fb filmik motywacyjny, w którym były takie słowa: nim zaczniesz na coś narzekać, pomyśl o tych, którzy nie mogą mówić. I tak sobie od razu pomyślałam, że mam szczęście w życiu, że mogę okazywać swoje emocje i że mam komu je okazywać. Na praca.pl ogłoszenie na referenta w urzędzie skarbowym. Przez chwilę chciałam wysłać, ale nie. Chcę pracować na zmiany i w ruchu. Boję się, że mogłabym mieć nawrót choroby od bezczynności. Okazało się, że rehabilitacja jest popołudniu. Agata zgodziła się ze mną zamienić. Agnieszka kupiła mi pasek do zegarka. Bardzo okazyjnie. Mama skuwała lód z zamrażalki i wbił jej się nóż w nogę, bo ma niesprawną rękę. Ma ją opuchniętą i boli ją bardzo. Dalej utykam na prawą nogę. Cudem zdobyłam 1 kod do Legimi, bo pomyliłam godziny otwarcia i poszłam 30 min po czasie. Zadzwoniłam do Justyny od książek, bo szukamy tych 500-et euro.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)