Nadejdzie taki dzień, gdy przejdę na emeryturę. Nie będzie już Solidu. Będzie CHL. W Solidzie będę ponad 20 lat. Do śmierci mamy. W noc odejścia mamy nad ranem podpiszę nową umowę. Nie wiem dlaczego, ale Piotrek nigdy nie zrobi tak, abym mogła zamknąć firmę. Tata wyprowadzi się na Zagaje przez Olę. To na mnie spadnie opieka nad Tatą, gdy rodzina z Zagaja odkryje, że trzeba go ubezwłasnowolnić. Z nami zamieszkają zstępni Piotrka i Edy. To oni zrobią taki remont, że z Oli pokoju zrobią jadalnię. Nadejdzie też taki dzień, gdy Piotrek i Eda zawołają do mnie karetkę, która z Trzebini przywiezie mnie do Kobierzyna. I choć nie będę mieć telefonu, a Piotrek i Eda pojadą na ostatni wspólny urlop, to będzie to pobyt, który postawi mnie na nogi, od czasu śmierci Oli. I Blogu, ja wiem, że odejdę w domu w Trzebini. Stracę wszystko co mam. Bliskich, dom i świadomość. Bo po pobycie w Kobierzynie Eda dopilnuje, żebym nie brała zastrzyków, które mi tam przepiszą. Skoro Boże szykujesz mi takie życie, to po co mam żyć? Jest jedna ważna rzecz: Boże, chcę być zbawiona. Muszę dożyć do godziny mi wyznaczonej. I wobec tego wszystkiego: obecny problem terapii, której już nie chcę, tego że podpadłam przez ATM, to nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz